Szukaj na tym blogu

Obserwatorzy - bądź na bieżąco :)

7.11.2020

"Tsunami historii" Macieja Rosalaka

Maciej Rosalak - "Tsunami historii. Jak żywioły przyrody wpływały na dzieje świata" (wydawnictwo Fronda)

"Tsunami historii" to najnowsza książka Macieja Rosalaka - prawdziwego pasjonata, dziennikarza - historyka znanego z setek artykułów popularyzujących historię (m.in. w "Historia Do Rzeczy", czy dla "Rzeczypospolitej").

Zapomnijcie o nudnych, szkolnych lekcjach. Rosalak to doświadczony autor i entuzjasta, który potrafi ożywić nawet najbardziej zamierzchłe czasy. Powiem więcej, ta książka to ponad czterystustronicowy dowód na to, że historia nie jest nudna ;). Jej temat przewodni? Wielowymiarowość wydarzeń, czynniki zewnętrzne, w skrócie - wpływ natury na dzieje ludzkości.

Fragment cudnej, pełnej fantazji okładki "Tsunami historii" wydawnictwa Fronda.
Dobrana kolorystyka i Napoleon wśród rybek - zdecydowanie przyciąga uwagę :).

To solidna pozycja z wyraźnie przemyślaną kompozycją. 

Z początku rozdziały układają się chronologicznie. Zaczynamy od kosmosu i powstania Ziemi. Dalej są pierwsze zalążki życia na niebieskiej planecie, dinozaury, epoki lodowcowe... Tematy, które część z Was kojarzy pewnie - jak ja - z wkuwaniem na pamięć er na geografii ;). A szkoda, bo jak się okazuje - wcale nie są beznadziejnie suche!

Dalej mamy super wulkany, Pompeje, zagwozdkę legendarnej Atlantydy... Autor płynnie przechodzi w dzieje biblijne, czasy potopów i różnych "znaków na niebie i ziemi".

Powolutku, gdzieś od połowy książki, na pierwszy plan wychodzi układ tematyczny. Czy się sprawdza? Przy dłuższych rozdziałach tak, przy krótkich niestety nieźle miesza w głowie. Zwłaszcza, że końcówka lektury to coraz częściej bitwy i ogólnie wojny. Temat z natury zawiły i w moim przypadku - o wiele mniej pociągający.

Ogólne wrażenia?

Szkoda, że we wszystkich szkołach nie uczą tak jak Rosalak! Z wdziękiem, leciutko, odnosząc się z łatwością do mitów, fragmentów Biblii, listów dawnych Rzymian, dzieł literackich (Dantego, Mickiewicza...), czy słynnych obrazów. Wyławiając części wspólne, ziarenka prawdy. Pokazując przyczyny i skutki. Patrząc na różne aspekty i nie tylko z perspektywy Europy, ale też i innych stron świata. Czy wiedzieliście np., że Chińczycy mieli swojego własnego wielkiego odkrywcę, i to z o wiele bardziej imponującymi statkami niż ówczesne europejskie?

Czy polecam "Tsunami historii"? Zdecydowanie. Przyznam, sama wahałam się przed lekturą. W końcu, biorąc pod uwagę ilość opisanych katastrof naturalnych, czy to dobry wybór na pandemię? Wbrew oczekiwaniom, lwia część książki była jednak dziwnie podnosząca na duchu. W końcu ludzkość PRZETRWAŁA już tyle nieszczęść! Końcówka dotycząca wojen miała już jednak inny wydźwięk. Czy to nie przeraźliwie smutne, jak często my ludzie jesteśmy źródłem własnego cierpienia? Ale takich tematów też trzeba być świadomym - choćby po to, żeby nie powtarzać historii w kółko.


Jeśli czujecie się zachęceni - tytuł z 2016 roku, dość trudny do złowienia w księgarniach. Dostępny za to na stronie Wydawnictwa: klik!

6.30.2020

Książki z kodami QR? "Blondynka na Hawajach"

Kody QR w książkach.. Szczerze, jakoś wcześniej się nad tym nie zastanawiałam... Ale fakt, już dawno nie dziwi ludzi widok tych kwadracików na plakatach, czy przypadkowych produktach. W końcu to czysta wygoda! Może rzeczywiście przyszedł już czas na książki?

Weźmy na przykład mój ulubiony magazyn dla fanów kultury włoskiej, "Italia Mi piace". Kilka sekund na zeskanowanie kodu telefonem i już mogę się cieszyć nagraniem wybranego tekstu. Współczesny człowiek jest w wiecznym pędzie. Czy to nie przydatne?

Mało kto zaprzeczy, że to idealny dodatek do materiałów dydaktycznych. Ale tak... w zwykłych powieściach?! Jak? Po co? Ostatnio mogłam się przekonać na własnej skórze. Nieświadomie zamówiłam sobie pierwszą "multimedialną" książkę podróżniczą ^^.


Beata Pawlikowska - "Blondynka na Hawajach" (Edipresse Kolekcje)

Fragment wyjątkowo barwnej i radosnej okładki "Blondynki na Hawajach" Edipresse :).
Kubeczek dostałam ostatnio od przyjaciółki - na dalekie podróże wprost z fotela ;).

"Blondynka na Hawajach" to najnowsze dzieło Beaty Pawlikowskiej. Książka podróżniczo-lifestyle'owa, multimedialna - wzbogacona za pomocą kodów QR o tematycznie dobrane filmiki na Youtube.

Na zakup skusiłam się z nostalgii. Jako mały molik książkowy byłam duuużą fanką Beaty Pawlikowskiej. Nie tyle samych jej książek, co stylu podróżniczki - która o swoich przygodach opowiadała lekko, radośnie i prowadziła cudną, interaktywną stronkę ;).

To był mój pierwszy kontakt z literaturą podróżniczą. Nie zauważałam uproszczeń, płytkości opisów, czy innych możliwych niedociągnięć. Czysta radość z lektury. Do dziś wspominam te czasy bardzo ciepło.

Poza tym, jeszcze nigdy nie czytałam książki podróżniczej konkretnie o Hawajach. Czemu by nie spróbować najpierw czegoś lekkiego? Ale właśnie... Podróżniczej?

Przecież w ostatnich latach Pawlikowska wyraźnie grawitowała w stronę duchowości, medytacji... Jakim cudem o tym zapomniałam? To zmienia postać rzeczy!

Tak więc, jak podobały mi się fragmenty i filmiki o naturze, zwyczajach, historii (tzwłaszcza okruszki z dzienników dawnych podróżników), czy hawajskiej mitologii, to przeszkadzały mi ciągłe wtrącenia życiowych mądrości.

Chociaż poglądy Autorki były całkiem sensowne i pozytywne, to raz, wybijały mnie z rytmu, i dwa - irytowała mnie przesadna, raczej naiwna idealizacja stylu życia rdzennych mieszkańców w połączeniu z antykonsumpcjonizmem. 

Tak, kolonizacja niosła za sobą mnóstwo cierpienia. Tak, można się zafascynować danym światopoglądem. Ale tu, no to już prawie, że mamy motyw szlachetnego dzikusa z siedemnastego wieku! A z perspektywy czasu wiemy przecież, jak bardzo był szkodliwy dla zrozumienia innych kultur. Ale nic to! Ta zepsuta cywilizacja! Zło totalne! Bez niej byłoby idealnie, tylko pokój na świecie, połączenie z naturą i powszechne szczęście.

Dalej, zachęcająco opisane kody QR co rusz kusiły mnie, żeby uruchomić kolejny filmik na komórce. Wszystkie materiały były prosto, profesjonalnie nagrane, ale w połączeniu z nie do końca spójną kompozycją tekstu ogólnie ciężko było mi się zatopić w lekturze.


Ilustracja wykonana za pomocą Canva

Podsumowując WRAŻENIA OD STRONY "MULTIMEDIALNEJ", znajduję sporo wspólnych przemyśleń z Konradem Antyweb.pl.

Kody QR są niesamowicie przydatne. W książkach też dają dodatkowe pole do popisu. Już nawet nie wspominając o podręcznikach, książki podróżnicze, popularnonaukowe, czy choćby kucharskie łatwo jest wzbogacić o bonusowe materiały. Dzięki nim czytanie zyskuje nowy wymiar.

Jednak wdrożenie nowej technologii w praktyce niesie za sobą pewne wyzwania. Tu nie można działać "kopiuj-wklej".

Po pierwsze, materiały muszą być na poziomie i nie utrudniać immersji. To już nie są tradycyjne zdjęcia, na które można rzucić okiem i błyskawicznie wrócić do lektury. Nawet 5-10 minutowy filmik potrafi nieźle rozproszyć uwagę czytelnika, czy po prostu zmienić nastrój.

W "Blondynce" kody zostały tematycznie przyporządkowane do rozdziałów. Doceniam trud wydawcy, ale według mnie nie bylo to wystarczające. Lepszym rozwiązaniem byłoby zebranie ich w paru miejscach (w trzech, czterech sekcjach). Kody można by nałożyć na mapki obrazujące trasę przebytą przez Autorkę.

Po drugie, należy zadbać o aktualność, czy jak to ujął Konrad - ponadczasowość lektury.

Fakt, jest wiele innych przyczyn, dla których książki tracą datę ważności. Miałam np. kiedyś poradnik o modzie z świetnym tekstem i mnóstwem zdjęć z już wręcz komicznymi, staromodnymi kreacjami. Też inny, który chwalił emaile jako szczyt osiągnięć komputerowych. Czasami uznaje się takie pozycje za "migawki dawnych czasów", ale nie zawsze się to sprawdza.

Przy kodach QR pojawia się podobny problem jak przy postach z linkami. Czy jest coś bardziej irytującego niż zepsute odesłania w interesującym nas tekście?

Materiały dodatkowe często "wiszą" na stronach niezależnych od wydawnictw, jak filmiki na Youtube. Jak długo będą tam utrzymywane? W tym kontekście, muszę pochwalić wydawcę "Blondynki" za zamieszczenie w książce zdjęć odpowiadających filmikom, co w przyszłości może złagodzić efekt dezaktualizacji.

Podsumowując, czy chciałabym częściej widzieć kody QR w książkach? Tak, o ile ma to rzeczywiste uzasadnienie. Zdecydowanie ułatwiłyby mi życie w przypadku pozycji o muzyce, jako odniesienia do poszczególnych utworów ;). Świetne byłyby też w książkach kucharskich.


A co Wy myślicie o kodach QR w książkach?
Znacie jakieś książki multimedialne?

6.02.2020

(Nieksiążkowi) ulubieńcy maja 2020

Bez większego wstępu, przedstawiam ulubieńców ubiegłego miesiąca :).

♥1. Słoneczne, czy nieco deszczowe - wiosenne spacery i rowerowe wycieczki!



Ktoś rozpoznaje park ze zdjęcia ;) ?

Co prawda, na ten miesiąc planowałam majową wyprawę... ale cóż zrobić jak tu jeszcze pandemia! Kontakt z naturą zdecydowanie poprawił mi humor :).

♥2. Jak już jesteśmy w temacie - mój ogródek! Pod koniec kwietnia była fotorelacja, więc tylko odsyłam ^^. Sałatki rosną i już za niedługo trafią na kanapki :D.


♥3. Storczyki , moje dwie cudne, gigantyczne roślinki. Codziennie się do mnie "uśmiechają" z parapetu! Żebym je tylko przestała firanką zahaczać :D.


♥4. Przezabawna Mandragora od przyjaciółki :D.

♥5. Włoski! A dokładniej zajęcia online. Mnóstwo roboty, ale też radość z postępów i co teraz jest wyjątkowo cenne - żywy kontakt z innymi uczestnikami. Tak, też już mam dość izolacji...

♥6. Muzyka z musicali! Zwłaszcza "Bella" w wykonaniu Graziano Galatone, Giò Di Tonno i Vittorio Matteucci - z "Notre Dame de Paris".

♥7. Przesympatyczne, podnoszące na duchu komiksy Andrés J. Colmenares. Czysta słodycz, do tego z zasady z uroczo zaskakującym zakończeniem :) (niestety tylko po angielsku :/ ).


♥8. Koszulki z Monnari! Do zakupów ubrań w sieci podchodzę sceptycznie, ale jak mus to mus! Przeanalizowałam tabelkę rozmiarów + dostępne fasony Monnari i zamówiłam sobie w końcu lekkie t-shirty na lato. Takie proste, stonowane, z przyjemnych materiałów. 

Dosłownie ZE WSZYSTKICH jestem bardzo zadowolona i nie wykluczam kolejnych :D


♥9. Powrót do moich ulubionych komedii :), jak "Wasabi: Hubert zawodowiec" z Jean Reno. A co Wy dobrego ostatnio oglądacie?




Ogłoszenia parafialne: dodałam spis tagów książkowych i spis książek o Azji :). Są na bocznym panelu, ukrytym za czarnym plusikiem na górze po prawej. Do tego namiary na moje media społecznościowe i linki do najczęściej komentujących :).

5.20.2020

Dla tęskniących za podróżami - The Wanderlust Book Tag

Jak tam się trzymacie w tych trudnych czasach? Wygląda na to, że powolutku będzie coraz lepiej, ale i tak trzeba czekać i czekać, zanim świat wróci do normalności... A tu przecież za progiem wakacje! 

Na pocieszenie dla tęskniących za podróżami - przedstawiam nowy tag książkowy - The Wanderlust Book Tag Alexandry.


Tytuł: The Wanderlust Book Tag
Autorka: Alexandra z Reading by Starlight
Język oryginału: angielski

Zasady Alexandry:

☆ Mention the creator of the tag and link back to original post [Alexandra @ Reading by Starlight]
☆ Thank the blogger who tagged you 
☆ Answer the 10 questions below using any genre
☆ Tag 5+ friends

Alexandra, if you are reading this - thank you for creating such a remarkable tag :).


1. SECRETS AND LIES: A BOOK SET IN A SLEEPY SMALL TOWN
1. Tajemnice i kłamstwa: książka, której akcja rozgrywa się w małym, sennym miasteczku

Jeśli mówimy o powieściach z pozornie cichutkim, małym miasteczkiem w tle, to jak dla mnie prawdziwą mistrzynią jest najsławniejsza pisarka z Alabamy - Fannie Flagg

Ostatnia powieść Fannie, jaką czytałam? "Nie mogę się doczekać... kiedy wreszcie pójdę do nieba". Książka dość zwięzła, napisana lekkim piórem, ale... takiego połączenia realizmu magicznego z pytaniem o sens życia się po niej nie spodziewałam. Przyznam, akurat dzieła Fannie wolę w nieco mniej udziwnionym wydaniu.

Z autorek, chciałabym tu wyróżnić jeszcze angielską pisarkę o podobnym stylu - Phaedrę Patrick.

2. SALT AND SAND: A BOOK WITH A BEACH-SIDE COMMUNITY
2. Sól i piasek: książka z nadmorską społecznością

Tym razem, wybieram "The Library of Lost and Found" Phaedry Patrick. Urocza, osobliwa historia o tym, jak odnaleźć własną drogę i żyć chwilą. Szczęśliwie - mimo skomplikowanej rodzinnej dynamiki i niefortunnych wyborów z przeszłości.

3. HERE THERE BE DRAGONS: A BOOK WITH A VOYAGE ON THE HIGH SEAS
♥3. Tu czyhają smoki: książka z dalekomorską podróżą

Po prostu muszę tutaj podać niegdyś ulubioną (choć dalej przeze mnie nieukończoną :D ), wyjątkową serię fantasy autorstwa Naomi Novik! "Temeraire" - zarówno ze smokami, jak i pełnymi przygód wyprawami przez morza i oceany! Co prawda, nie wszystkie jej części są równie dobre, ale ogółem - to naprawdę wzorowa, spójna historia alternatywna (czasy wojen napoleońskich).

Dla zainteresowanych - seria zaczyna się od "Smoka Jego Królewskiej Mości". Do tej pory, najbardziej spodobała mi się druga część, w klimatach orientalnych: "Nefrytowy tron".

♥4. TREAD LIGHTLY: A BOOK SET DOWN A MURKY RIVER OR A JUNGLE
♥4. Stąpaj ostrożnie: lektura osadzona w dole mrocznej rzeki lub w dżungli

Zagwozdka. Rozumiem, że chodzi o bardziej mroczny tytuł. Niestety, to totalnie mija się z tym, co zwykle czytam. Może dawna szkolna lektura, "Jądro ciemności" - klasyk, którego nigdy nie polubiłam? Kojarzy mi się jeszcze jedna książka Novik ze złowieszczym borem, nie dżunglą, ewentualnie horror YA Elle Casey - taki apokaliptyczny... 

Co ciekawe, nawet w wersji YA typowych horrorów nie lubię, a już zwłaszcza tych bardziej naturalistycznych.



♥5. FROZEN WASTES: A BOOK WITH A FROST BITTEN ATMOSPHERE
♥5. Lodowa pustynia: książka z mroźną atmosferą

Z ostatnio przeczytanych - zakręcona "Mroczna Materia" Blake'a Croucha. Niezła propozycja dla fanów science-fiction, a konkretnie - równoległych wszechświatów. Nic przełomowego, ale zdecydowanie trzyma w napięciu. Lekka, a bardzo realistyczna.

Przy okazji, zauważyliście w jak wielkim stopniu zachodnia literatura sci-fi / fantasy w imię realizmu i głębi emocji unika zbyt silnych i szczęśliwych postaci? Jak ognia! Tu akurat było to dobrze wyważone, zakończenie też okej - ale np. taki udręczony "Uczeń skrytobójcy" Hobb? To chyba już zmierza w skrajnym kierunku... 

6. THE BOONIES: A BOOK WITH RUFF OR ISOLATED TERRAIN 
6. Wiejskie zagłębie: książka z surowym lub odizolowanym terenem

W sam raz - ostatnio dałam się Wam namówić na "Normalnych ludzi" Sally Rooney, mimo, że porównanie do Salingera w opisie było co najmniej odstraszające. NIE CIERPIĘ stylu Salingera. Musiałam go nieskończoną ilość razy czytać na różne konkursy, i po polsku, i po angielsku. Nigdy więcej! 

Ale tak, widzę skąd to porównanie. Raz - dla Anglików to jakimś cudem nowy klasyk na miarę amerykańskiego dzieła Salingera (którego sławy też zresztą nigdy nie mogłam pojąć). Dwa -  ta powieść jest nawet bardziej naturalistyczna niż "Buszujący w zbożu". 

Autorka wręcz drobiazgowo męczy w niej szczegóły związków i stanów emocjonalnych nieszczęśliwych ludzi - wiecznie (i bezskutecznie) poszukujących "normalności". Niemniej, uważam, że ogólnie całość czyta się dużo lepiej niż "Buszującego".

7. HINTERLANDS AND COWBOYS: A BOOK WITH A WESTERN-ESQUE SETTING
♥7. Ostępy i kowboje: powieść z westernopodobnym tłem

Jeśli lubicie westerny i macie akurat ochotę na dobrą powieść YA z elementami fantastycznymi, to polecam tu "Złotowidzącą. Ucieczkę" Rae Carson.

8. LOOK LIVELY: A BOOK SET ACROSS SWEEPING DESERT SANDS
♥8. Z życiem! - książka ciągnąca się przez pustynne piaski

Pierwsze skojarzenie - "Doły" - świetna, przezabawna książka przygodowa Louisa Sachara. Taka młodzieżowa historyjka, ulubiona sprzed lat :).

9. WILD AND UNTAMED: A BOOK SET IN THE HEART OF THE WOODS
9. Dzikie i nieoswojone: książka w sercu lasu

Tak jakby... mniej mroczna wersja pytania czwartego...  Niech będą "Dwa lata wakacji" Verne z elementami survivalu! Kolejna z moich ulubionych książek młodzieżowych - choć pozostałe dzieła Verne jakoś mnie nie przekonały.



10. WILDEST DREAMS: A WHIMSICAL BOOK SHROUDED IN MAGIC
♥10. Najśmielsze marzenia: kapryśna, osobliwa powieść spowita magią

I znowu coś Phaedry Patrick, tym razem z dostępnym tłumaczeniem. "Osobliwe szczęście Arthura Peppera" z interesującym motywem podróży, w większości wprost z fotela ;). Więcej Wam nie zdradzę!

5.04.2020

Mandragora :D

Muszę Wam coś koniecznie pokazać... Przyjaciółka zamówiła mi "roślinkę" do ogródka...


Czy to... są moje okulary?! I ten list z pieczęcią :D. Do tego - poza zdjęciem - zakładka w kształcie pióra... ♥ Umie człowiekowi humor poprawić ^^.

Dla zainteresowanych - podejrzewam, że to ręcznie robiona figurka z Kruszyn ART... :)

Goodreads - ostatnio przeczytane

The Simple Wild
Can't Wait to Get to Heaven
The Accidentals
Suddenly Royal
The Library of Lost and Found
Zakochani w świecie. Malezja
Czytelniczka znakomita
Listen to Your Heart
Better off Friends
Atlas szczęścia
Love & Luck
Drzewo życzeń
Za rękę z Koreańczykiem
Rekin z parku Yoyogi
Love & Gelato
Love Factually: 10 Proven Steps from I Wish to I Do
The Oracle Year
American Panda
Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin
Boże Narodzenie w Lost River


Strona po stronie's favorite books »

Archiwum

Popularne posty